Zadzwoń:
dr Krzysztof Dziadkiewicz – psycholog sądowy
Czy osoba, która codziennie wypija trzy piwa, ale nigdy się nie upija, może być uzależniona od alkoholu?
Czy ktoś, kto przez trzy tygodnie nie pije ani kropli, ale po wypiciu „jednego” kończy na dnie butelki, to już alkoholik?
A może uzależnienie zaczyna się dopiero wtedy, gdy trzeba się napić rano, żeby przestały drżeć ręce?
Po ponad 20 latach pracy jako psycholog sądowy wiem jedno: nie ma jednego „wzorca” osoby uzależnionej. W praktyce spotykam trzy wyraźne formy uzależnienia od alkoholu – każda inna w przebiegu, dynamice i konsekwencjach. I każda zasługuje na rzetelne rozpoznanie.
Uzależnienie od alkoholu ma trzy twarze
Choć klasyfikacje medyczne, takie jak ICD-10 czy DSM-5, nie rozróżniają typów uzależnienia, doświadczenie kliniczne i sądowe jasno pokazuje, że uzależnienie może przyjmować różne formy zjawiskowe. Poniżej przedstawiam trzy najczęstsze obrazy, z jakimi spotykam się w pracy opiniodawczej.
1.
Uzależnienie z osłabioną kontrolą po rozpoczęciu picia
To osoby, które potrafią nie pić przez wiele dni, tygodni, a nawet miesięcy. Żyją, pracują, funkcjonują. Ale gdy sięgają po alkohol – wszystko się zmienia.
Nie każda sytuacja kończy się utratą kontroli, ale kontrola jest już istotnie osłabiona. Gdy alkohol się pojawi, ryzyko utraty panowania nad ilością rośnie.
- „Na dziesięć razy, cztery kończą się tak, że nie wiem, jak trafiłem do domu.”
- „Czasem potrafię wypić lampkę i iść spać. Ale czasem kończę na wódce i nie pamiętam nocy.”
To typ uzależnienia trudny do rozpoznania, bo nie działa schematycznie. Jednak właśnie ta nieprzewidywalność, to ryzyko „zjechania z toru”, czyni go tak niebezpiecznym – dla samej osoby i dla jej otoczenia.
2.
Uzależnienie z klinowaniem i ciągami opilczymi
Tu problem jest bardziej widoczny. Osoba pije dzień po dniu, zaczyna rano lub nie kończy wieczorem. Nie chodzi już o „odprężenie”, ale o przetrwanie.
- „Jak się nie napiję z rana, nie wyjdę z domu.”
- „Ciągi trwają po kilka dni. Potem nie pamiętam, co robiłem.”
Pojawia się klasyczny zespół odstawienia: drżenia rąk, potliwość, bezsenność, lęk. Do tego narasta tolerancja i uzależnienie fizyczne. To uzależnienie destrukcyjne, prowadzące często do utraty pracy, relacji, zdrowia.
3.
Uzależnienie przewlekłe – bez upijania się, ale bez trzeźwości
Najmniej spektakularna, ale bardzo zdradliwa forma. Osoba nie upija się, nie klinuje, nie traci świadomości. Ale codziennie – przez wiele tygodni, miesięcy, czasem lat – utrzymuje niewielki poziom alkoholu we krwi.
- „Piję po 3–4 piwa dziennie. Nikt się nie czepia – robię, co trzeba.”
- „W pracy nie piję, ale jak tylko wracam, od razu jedno, potem drugie… i tak codziennie.”
To uzależnienie ciche, niskoprogowe, społecznie akceptowane. Trudne do wykrycia, ale realne – i prowadzące do przewlekłej utraty motywacji, emocjonalnej obojętności, wycofania.
A jeśli to jeszcze nie uzależnienie?
Są też osoby, które nie spełniają jeszcze kryteriów uzależnienia, ale ich picie już szkodzi – fizycznie, psychicznie, społecznie. To tzw. szkodliwe używanie alkoholu.
Z mojego doświadczenia wynika, że to moment przejściowy – etap żółtego światła na semaforze życia. Jeszcze nie czerwone, ale już nie zielone. Jeszcze nie nałóg, ale już nie kontrola.
To najwłaściwszy moment na refleksję i działanie. Im wcześniej, tym większa szansa, że nie pojawi się mechanizm przymusu – i że będzie można odzyskać pełną trzeźwość, nie tylko w ciele, ale i w myśleniu.
Co widzi psycholog sądowy?
W pracy opiniodawczej trafiają do mnie:
- rodzice w sprawach o ograniczenie władzy rodzicielskiej,
- osoby, wobec których toczy się postępowanie o przymusowe leczenie,
- pracownicy służb publicznych (np. kierowcy, policjanci, funkcjonariusze),
- a także osoby zgłaszające się dobrowolnie – z wątpliwościami lub z potrzebą weryfikacji.
Nie każdy z nich pije tak samo. Ale wspólnym mianownikiem jest utrata wolności wyboru. Alkohol staje się obecny w decyzjach, myślach, planach – nawet jeśli nie dominuje jeszcze całego życia.
Refleksja z gabinetu
Po dwóch dekadach diagnozowania uzależnień – zarówno w ramach opinii sądowych, jak i pracy z osobami zgłaszającymi się prywatnie – dochodzę do wniosku, że uzależnienie od alkoholu ma trzy wyraźne formy zjawiskowe.
Każda z nich jest inna. Każda niesie inne ryzyko. Ale każda zasługuje na to, by ją dostrzec, zrozumieć i nazwać.
A szkodliwe używanie?
To żółte światło. Jeszcze nie „koniec drogi”, ale moment, w którym warto się zatrzymać i zapytać:
„Czy to ja decyduję o alkoholu, czy on o mnie?”
Podsumowanie
Nie trzeba pić codziennie, by być uzależnionym.
Nie trzeba tracić pracy ani kontroli, by mieć problem.
Czasem wystarczy to, że kilka razy na dziesięć nie potrafisz przestać, że „nie wyobrażasz sobie wieczoru bez” albo że alkohol coraz częściej coś zastępuje: spokój, sen, relaks, odwagę.
Zanim zapali się czerwone – reaguj na żółte.
Zamiast czekać, aż „będzie gorzej”, warto zadać pytanie już teraz.
Autor: dr Krzysztof Dziadkiewicz
Psycholog sądowy, specjalista w diagnozie uzależnień i opiniowaniu w sprawach rodzinnych, cywilnych i karnych. Od ponad 20 lat pomaga sądom, instytucjom i osobom indywidualnym trafnie rozpoznawać zjawiska związane z uzależnieniem od alk
